Tarnobrzeg: Żeby dostać skierowanie trzeba walić kijem w parapet. Absurd w przychodni

Tarnobrzeg: Żeby dostać skierowanie trzeba walić kijem w parapet. Absurd w przychodni

Pacjenci nie są wpuszczani do gabinetu lekarza rodzinnego. Jeśli uda im się dodzwonić i lekarz wypisze im skierowanie na dalsze badania, odbierają je przez okno. Ale wcześniej trzeba walnąć w parapet.

Pod ścianą Przychodni nr 3 przy ul Sienkiewicza w Tarnobrzegu oparty jest długi kij. Jak informuje portal NadWisłą 24.pl, służy do kontaktu z pielęgniarkami pracującymi w jednym z gabinetów lekarzy rodzinnych znajdujących się w tym budynku. – Po uderzeniu kijem w parapet okienko się otwiera i pani rzuca skierowanie – relacjonowała dziennikarzom portalu pacjentka.

“Chcąc odebrać skierowanie, pacjent nie zostaje wpuszczony do środka, tylko idzie na tyły przychodni, przez trawnik, przedziera się między drzewami, aż dochodzi do okna, obok którego stoi taki duży kij. Ponieważ okna od parapetu są na wysokości ok. 1,80-1,90 m, to bierze się ten kij i wali się w parapet. I ktoś jak to usłyszy, to otwiera okno i pyta „po co” i po uzyskaniu odpowiedzi, rzuca to skierowanie przez okno. Pomijając fakt, że jest to po prostu upokarzające, to w przypadku deszczu, czy wiatru, skierowanie może się po prostu zniszczyć. Ja jestem młoda i mogę biegać za skierowaniem po osiedlu, a co mają zrobić starsze, schorowane osoby” – brzmi przytoczona przez portal opowieść pacjentki.

Jak się okazuje, nie wszyscy znają przeznaczenie kija.

“Podeszłam pod to okno odebrać skierowanie, niestety parapet był za wysoko dla mnie. Zadzwoniłam po męża, który na szczęście jest wysoki i mógł postukać w parapet i w ten sposób dać znać o naszej obecności ” – opowiada inna cytowana przez portal mieszkanka Tarnobrzega.

Trudno dodzwonić się do przychodni

Taka sytuacja ze zrozumiałych względów nie budzi zachwytu pacjentów.

“Przecież te przychodnie są publiczne, i za nasze pieniądze społeczne kiedyś wybudowane i do czego to dochodzi? Żebyśmy w XXI wieku biegali po trawnikach i kijem walili w okno po skierowanie?” – oburza się jeden z nich.

Portal wskazuje również na kłopoty pacjentów z nawiązaniem kontaktu telefonicznego z przychodnią oraz uzyskaniem teleporady.

“Niektórzy próbują się dodzwonić po trzy dni bo telefon jest cały czas zajęty. Jak się już dodzwonisz, to pielęgniarka rejestruje cię na teleporadę ale wyznacza godzinę, o której należy dzwonić, np. proszę zadzwonić po pierwszej. I znów sytuacja się powtarza, bo jest cały czas zajęte. Mając wyznaczoną teleporadę, możesz się po prostu nie dodzwonić. Człowiek chory wisi na telefonie” – skarży się portalowi czytelniczka.

Dziennikarze portalu potwierdzają, że nie sposób dodzwonić się do przychodni. Im także się to nie udało, gdy chcieli uzyskać od placówki komentarz na temat opisywanej sytuacji.

Podziel się tym artykułem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Print this page
Print
Email this to someone
email