Bałtyk się przegrzewa – zakwity sinic coraz częściej wpływają na wypoczynek turystów i decyzje o zamykaniu kąpielisk. Problem nie jest nowy, ale naukowcy od lat podkreślają, że ocieplanie się Morza Bałtyckiego oraz utrzymująca się eutrofizacja tworzą warunki sprzyjające coraz intensywniejszym zakwitom.
Według HELCOM aż 94 proc. powierzchni Bałtyku jest dotknięte eutrofizacją. Oznacza to, że w morzu znajduje się zbyt dużo substancji odżywczych, głównie związków azotu i fosforu.
– Sinice to bakterie, które rozwijają się w wyniku przeżyźnienia wody. Do Bałtyku trafiają substancje odżywcze, co samo w sobie brzmi pozytywnie, ale docierają ich zbyt duże ilości. W ten sposób „karmią” one sinice, które rozwijają się szczególnie intensywnie przy wysokiej temperaturze wody – mówi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic.
Eutrofizacja to proces nadmiernego użyźniania wód związkami azotu i fosforu. Substancje te trafiają do Bałtyku przede wszystkim wraz ze ściekami komunalnymi oraz spływami z terenów rolniczych. W morzu działają jak nawóz dla glonów i sinic.
Ich nadmierny rozwój ogranicza dopływ światła do głębszych warstw wody. Z kolei rozkład obumarłych organizmów prowadzi do powstawania tzw. martwych stref, w których zaczyna brakować tlenu.
Bałtyk jest szczególnie podatny na ten proces. To morze półzamknięte, a pełna wymiana jego wód z Morzem Północnym trwa około 30 lat. Jednocześnie jest płytkie – jego średnia głębokość wynosi około 52 metry.
Do Bałtyku wpływa około 250 rzek, a w jego zlewni mieszka blisko 90 mln ludzi. To sprawia, że zanieczyszczenia kumulują się przez wiele lat, a poprawa stanu ekosystemu postępuje bardzo powoli. Według HELCOM aż siedem z dziesięciu największych morskich martwych stref na świecie znajduje się właśnie w Bałtyku.
– Sinice coraz częściej wpływają na korzystanie z kąpielisk, dlatego że coraz częściej mamy bardzo ciepłe lato. Bałtyk jest drugim na świecie morzem, jeżeli chodzi o przyrost temperatury, ustępuje tylko Morzu Czarnemu, co sprzyja zakwitowi sinic – tłumaczy Marcin Kotlarek.
Morze Bałtyckie należy do akwenów szczególnie silnie odczuwających skutki zmian klimatu. Według projektu Klimada 2.0 tempo wzrostu temperatury w jego zlewni jest wyższe od średniej światowej.
Jednocześnie średnia temperatura wód Bałtyku wzrosła w ciągu ostatnich około 30 lat o 1,5 stopnia Celsjusza, czyli trzykrotnie bardziej niż średnia temperatura światowych oceanów. To tworzy coraz lepsze warunki do rozwoju sinic.
– Możemy się spodziewać coraz częstszych zakwitów sinic. Z jednej strony wynika to ze zwiększającej się temperatury powietrza, co przekłada się na wzrost temperatury wody. Drugi ważny aspekt to docierające do Bałtyku zanieczyszczenia. Od kilkudziesięciu lat do Bałtyku wpływają tysiące ton fosforu i azotu ze ścieków czy rolnictwa. Bałtyk jest bardziej nasycony tymi substancjami odżywczymi, które karmią sinice. Połączenie tych dwóch rzeczy – podwyższonej temperatury i zwiększonej zawartości fosforu i azotu – sprawia, że zakwitów sinic jest coraz więcej – ocenia prezes Fundacji Race for the Baltic.
Eksperci podkreślają, że poprawa stanu Bałtyku będzie wymagała czasu. Jako morze półzamknięte Bałtyk znacznie dłużej odczuwa skutki zanieczyszczeń niż wiele innych akwenów. Związki azotu i fosforu gromadzone przez dziesięciolecia nadal pozostają w jego ekosystemie.
Oznacza to, że nawet po ograniczeniu dopływu biogenów ich wpływ na środowisko będzie odczuwalny jeszcze przez wiele lat.
Zakwit sinic nie zawsze oznacza obecność toksyn, jednak na podstawie samego wyglądu wody nie da się ocenić, czy jest ona bezpieczna. Dlatego służby sanitarne zalecają, aby nie wchodzić do wody o zmienionej barwie lub z widocznym kożuchem sinicowym.
– Sinice to bakterie, które są szkodliwe dla organizmu. Dlatego należy unikać kontaktu z wodą objętą zakwitem sinic. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i zwierząt – zaznacza Marcin Kotlarek.
Fundacja Race for the Baltic zwraca uwagę, że źródła problemu często znajdują się setki kilometrów od wybrzeża. Ograniczenie eutrofizacji wymaga dalszego zmniejszania dopływu związków azotu i fosforu do Bałtyku.
Chodzi m.in. o inwestycje w gospodarkę ściekową, ograniczanie spływu biogenów z terenów rolniczych oraz zmniejszanie ilości zanieczyszczeń trafiających do rzek. Na ten problem zwraca uwagę kampania „Widzisz sinice?”, realizowana przez Fundację Race for the Baltic w ramach projektu „Bałtyk zaczyna się na lądzie”.

