Deepfejki i dezinformacja stają się jednym z największych wyzwań współczesnego internetu. Fałszywe treści rozprzestrzeniają się coraz szybciej, a sztuczna inteligencja sprawia, że manipulacje są trudniejsze do wykrycia. Eksperci podkreślają, że kluczowe znaczenie ma dziś świadomość odbiorców, ostrożność w udostępnianiu informacji oraz skuteczne, ale wyważone regulacje.
Skala fałszywych treści w internecie rośnie wraz z ogromnym przyrostem informacji publikowanych każdego dnia w sieci. Problem nie dotyczy już wyłącznie klasycznych fake newsów, czyli nieprawdziwych wiadomości podszywających się pod rzetelne informacje. Coraz większym wyzwaniem są także materiały tworzone lub wzmacniane przy pomocy sztucznej inteligencji, w tym deepfejki, przerobione nagrania, zmanipulowane zdjęcia oraz treści podszywające się pod realne wypowiedzi znanych osób.
Jak wskazuje Katarzyna Bąkowicz z Uniwersytetu SWPS, ekspertka w Departamencie Bezpieczeństwa Narodowego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, dezinformacja jest zjawiskiem dynamicznym i wieloaspektowym. Nie ma jednej stałej formy, ponieważ zmienia się wraz z sytuacją na świecie, warunkami społecznymi oraz rozwojem technologii.
Eksperci zwracają uwagę, że dzisiejszy ekosystem informacyjny wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Informacji jest coraz więcej, a wraz z nimi przybywa również treści zafałszowanych, zmanipulowanych i celowo wprowadzających odbiorców w błąd. W efekcie coraz trudniej zachować równowagę między tym, co prawdziwe, a tym, co zostało przygotowane po to, by wywołać emocje, podziały lub chaos informacyjny.
Z raportu „Dezinformacja oczami Polaków”, opracowanego przez Digital Poland, wynika, że już w 2024 roku 84 proc. Polaków zetknęło się z fake newsem, a dziewięć na dziesięć osób uwierzyło przynajmniej w jedną fałszywą informację. Aż 82 proc. badanych uważa, że skala dezinformacji w internecie wzrosła w ciągu ostatniej dekady.
Najczęściej fałszywe treści pojawiają się w mediach społecznościowych. Z taką formą dezinformacji zetknęło się 55 proc. badanych. Co trzeci respondent wskazał również internetowe portale informacyjne, blogi oraz fora. Ważnym kanałem rozprzestrzeniania fake newsów pozostają także bezpośrednie kontakty między ludźmi. Ponad połowa Polaków otrzymała fałszywą informację od innej osoby, najczęściej od znajomych lub rodziny.
Szczególnie niebezpieczny jest rozwój manipulacji wykorzystujących nowe technologie. Deepfejki, czyli realistycznie spreparowane nagrania wideo lub audio, mogą sprawiać wrażenie autentycznych wypowiedzi, mimo że nigdy nie miały miejsca. Obok nich pojawiają się także tzw. cheapfejki, czyli prostsze manipulacje, oparte na przeróbkach, wyrwaniu materiału z kontekstu lub celowym montażu.
Problem polega na tym, że narzędzia do tworzenia takich treści są coraz łatwiej dostępne. Oznacza to, że dezinformację mogą tworzyć zarówno zorganizowane grupy, jak i pojedynczy użytkownicy internetu. Eksperci wskazują także na kampanie dezinformacyjne prowadzone przez podmioty zewnętrzne, w tym działania sponsorowane przez Rosję.
Według raportu NASK w ubiegłym roku do platform społecznościowych zgłoszono ponad 46 tys. materiałów zawierających dezinformację. Moderacji poddano 68 proc. treści, 12 proc. usunięto, natomiast na 20 proc. zgłoszeń platformy nie zareagowały. Oznacza to, że tysiące zmanipulowanych materiałów nadal mogły funkcjonować w sieci.
Eksperci podkreślają, że dezinformacji nie da się całkowicie usunąć z przestrzeni publicznej. Można jednak ograniczać jej zasięg, szybciej wykrywać fałszywe przekazy i edukować odbiorców. Ważną rolę mają tu odgrywać zarówno instytucje państwowe, organizacje społeczne, naukowcy, media, jak i same platformy internetowe.
Jednym z najtrudniejszych elementów walki z dezinformacją są regulacje. Z jednej strony potrzebne są narzędzia, które pozwolą ograniczać ryzyko masowego rozprzestrzeniania fałszywych treści. Z drugiej strony eksperci ostrzegają, że przepisy muszą być konstruowane bardzo ostrożnie, aby nie prowadziły do cenzury i nie naruszały wolności słowa.
Na poziomie Unii Europejskiej jedną z kluczowych regulacji jest Digital Services Act, czyli akt o usługach cyfrowych. Nakłada on na duże platformy internetowe obowiązki związane z ograniczaniem ryzyk, w tym tych wynikających z rozpowszechniania fałszywych lub manipulacyjnych treści. W Polsce trwają prace nad przepisami dostosowującymi krajowe prawo do tych rozwiązań.
Równolegle podejmowane są działania w obszarze cyberbezpieczeństwa, zdrowia czy ochrony środowiska. Przykładem są inicjatywy mające ograniczać dezinformację medyczną, w tym walkę z pseudomedycyną i treściami, które mogą zagrażać zdrowiu odbiorców.
Podstawą pozostaje jednak ostrożność samych użytkowników internetu. Eksperci radzą, by przed udostępnieniem informacji sprawdzić, czy tytuł nie jest przesadnie sensacyjny, czy tekst ma autora, kiedy został opublikowany i czy podobne informacje potwierdzają wiarygodne źródła. Szczególną uwagę powinny budzić treści, które silnie pobudzają emocje, wywołują strach, gniew lub natychmiastową chęć udostępnienia.
W walce z dezinformacją ważne jest także powstrzymanie się od szybkiego przekazywania dalej niezweryfikowanych materiałów. W praktyce każdy użytkownik internetu może ograniczyć zasięg fake newsów, jeśli przed kliknięciem „udostępnij” poświęci chwilę na sprawdzenie źródła.
Deepfejki i manipulacje AI będą coraz większym wyzwaniem dla społeczeństwa, mediów i instytucji publicznych. Dlatego oprócz regulacji i technologicznych narzędzi wykrywania fałszu potrzebna jest długofalowa edukacja. Świadomy odbiorca to dziś jedna z najważniejszych linii obrony przed dezinformacją.

