Koszty leczenia NFZ to temat, który wraca zawsze wtedy, gdy ktoś pyta wprost: „na co idą moje składki?”. Najnowsze wyliczenia pokazują to czarno na białym — i to w bardzo konkretnych liczbach. Zespół analityków NFZ wziął pod lupę wydatki na świadczenia medyczne i leki, które można przypisać bezpośrednio do konkretnego pacjenta. Analiza dotyczy 2024 roku, ale w tle mamy też świeże dane z Podkarpacia za 2025 r.
W skrócie: publiczny system kosztuje coraz więcej, średni koszt leczenia pacjenta idzie w górę, a największa część pieniędzy koncentruje się na relatywnie niewielkiej grupie najciężej chorych.
169 mld zł w 2024 r. — co obejmuje ta kwota?
Według raportu, koszty świadczeń i leków przypisanych bezpośrednio do pacjenta wyniosły w 2024 r. 169 mld zł. To dużo więcej niż rok wcześniej — wzrost przekroczył 24,5 mld zł.
Do tego dochodzi jeszcze podstawowa opieka zdrowotna (POZ), rozliczana w inny sposób niż większość świadczeń finansowanych przez NFZ. W POZ nie ma „faktury za konkretną wizytę” w klasycznym sensie, bo placówki dostają ryczałt za pacjentów zapisanych do lekarza. Po doszacowaniu POZ całościowy obraz wydatków robi się jeszcze pełniejszy — i jeszcze bardziej imponujący.
Prezes NFZ, Filip Nowak, zwraca uwagę, że takie zestawienia mają odpowiadać na proste pytanie o składkę zdrowotną: jak państwo gospodaruje pieniędzmi w imieniu ubezpieczonych i dlaczego te kwoty rosną.
Średni koszt leczenia pacjenta rośnie z roku na rok
W raporcie widać wyraźny trend: w ciągu ostatnich 12 lat średnia wartość refundacji świadczeń i leków systematycznie wzrasta.
Twarde dane z ostatnich lat są wymowne:
- 2023 r.: ok. 4,5 tys. zł na pacjenta
- 2024 r.: ok. 5,25 tys. zł na pacjenta
Różnica w skali jednego człowieka może wyglądać „znośnie”, ale przy milionach pacjentów robi się z tego ogromny strumień pieniędzy.
Zasada 80/20 w ochronie zdrowia: większość budżetu idzie na mniejszość pacjentów
W finansowaniu zdrowia działa mechanizm znany też z innych obszarów życia: zasada Pareto. W praktyce oznacza to, że znacząca część wydatków koncentruje się na osobach, które wymagają najdroższego, często długotrwałego leczenia.
Analitycy NFZ wyodrębnili pacjentów, których terapie kosztują szczególnie dużo — mowa o progach 100 tys. zł oraz 250 tys. zł.
W samym 2024 r. NFZ przeznaczył 357 mln zł na leczenie 100 „najdroższych” pacjentów (to o 43 mln zł więcej niż rok wcześniej). I tu ważna rzecz: słowo „najdrożsi” nie jest etykietą oceniającą — chodzi o pacjentów najciężej chorych, często korzystających z kosztownych terapii lekowych i procedur.
Kto „kosztuje” najwięcej? Wiek i płeć mają znaczenie
Raport pokazuje też różnice w kosztach leczenia zależne od wieku i płci. Najwyższe średnie koszty dotyczą seniorów, szczególnie grupy 75–79 lat.
Średnia refundacja w 2024 r. wyniosła:
- mężczyźni: ponad 5,3 tys. zł
- kobiety: niemal 5,1 tys. zł
W grupie 75–79 lat różnice są jeszcze bardziej widoczne:
- mężczyźni: 13,63 tys. zł
- kobiety: 10,58 tys. zł
Pełne zestawienia można znaleźć w portalu Zdrowe Dane.
A jak wyglądał 2025 rok na Podkarpaciu? Konkretne kwoty, konkretne świadczenia
Tutaj wchodzimy na poziom regionalny. Podkarpacki NFZ podał, że w 2025 r. dysponował budżetem ponad 11 mld zł. I choć — jak podkreślano — rok 2025 nie był jeszcze domknięty (kwoty mogły się dalej zwiększać), to już widać, gdzie idzie największa część pieniędzy.
Top 5 wydatków Podkarpackiego NFZ (2025)
- Leczenie szpitale: 5 078 349 689,93 zł
- Podstawowa opieka zdrowotna: 1 183 711 689,81 zł
- Ambulatoryjna opieka specjalistyczna: 986 027 756,47 zł
- Rehabilitacja lecznicza: 585 440 866,19 zł
- Opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień: 418 225 898,48 zł
Największa pozycja to szpitale — ponad 5 mld zł. To kwota, którą trudno „poczuć” bez porównania, dlatego pojawiły się obrazowe przykłady: za takie pieniądze można by kupić np. dziesiątki tysięcy mieszkań albo luksusową flotę samochodów. Tyle że tutaj chodzi o realne procedury medyczne, hospitalizacje, zabiegi i leczenie pacjentów w całym regionie.
Podkarpacie w liczbach: ilu pacjentów i jakie koszty?
Poniżej kilka przykładów świadczeń, które dobrze pokazują skalę korzystania z systemu:
- Poradnie okulistyczne: 225 619 pacjentów, koszt 85 045 153,28 zł
- Chirurgia urazowo-ortopedyczna: 197 650 pacjentów, koszt 85 826 351,79 zł
- Ortopedia dzieci: 16 238 pacjentów, koszt 6 928 189,52 zł
- Alergologia dzieci: 12 501 pacjentów, koszt 5 763 666,03 zł
- Neurologia: 173 352 pacjentów, koszt 61 869 223,67 zł
Diagnostyka obrazowa też robi wrażenie:
- Tomografia komputerowa: 89 451 badań, koszt 62 756 621,95 zł
- Rezonans magnetyczny: 135 519 badań, koszt 121 008 755,55 zł
Kolejne liczby, które mówią same za siebie:
- Usunięcie zaćmy: 14 820 zabiegów, koszt 54 670 769,16 zł
- Fizjoterapia ambulatoryjna: 199 959 pacjentów, koszt 266 891 914,79 zł
- Stomatologia ogólna: 254 261 pacjentów, koszt 146 855 938,84 zł
Co wynika z tych danych?
Z jednej strony to po prostu rachunek: rosną koszty leczenia, rośnie średni koszt pacjenta, a duża część budżetu skupia się na najtrudniejszych przypadkach. Z drugiej — to dość uczciwa odpowiedź na pytanie o składkę zdrowotną: pieniądze realnie pracują w systemie, ale rosnące potrzeby zdrowotne i koszt nowoczesnych terapii oznaczają coraz większe obciążenia finansowe.
Jeśli ktoś lubi patrzeć na zdrowie przez pryzmat liczb, ten raport jest mocnym materiałem. A jeśli ktoś liczb nie lubi — i tak warto go choć przejrzeć, bo pokazuje, jak wygląda publiczna ochrona zdrowia od kuchni. Bez sloganów, za to z fakturami.

