Piątkowy wieczór 12 grudnia przyniósł ostatnie w tym roku jam session w Jasielskim Domu Kultury. Sala Offowa, znana bywalcom jako bunkier, po raz piąty wypełniła się improwizacją, skupieniem i tym szczególnym napięciem, które pojawia się tylko wtedy, gdy muzyka powstaje tu i teraz. Gospodarzem spotkania było Trio Staszka Greli.
Nie był to zwykły koncert. Improwizacje otworzyły przestrzeń do prawdziwego jazzowego dialogu — swobodnej rozmowy dźwiękiem, prowadzonej bez pośpiechu, ale z wyraźną energią. Kameralna sala sprzyjała bliskości. Muzycy byli na wyciągnięcie ręki, publiczność reagowała niemal oddechem. W takim miejscu jazz brzmi naturalnie.
W centrum wydarzeń znalazł się Stanisław Grela — gitarzysta i kompozytor o wyraźnie rozpoznawalnym języku muzycznym. Jego gra czerpie z bluesa, rocka, jazzu i folku, a charakterystyczne brzmienie gitar typu hollow body nadaje całości głębi. Towarzyszyli mu Bartłomiej Bykowski na gitarze basowej oraz Paweł Makiel za perkusją — skład nieprzypadkowy i sprawdzony latami wspólnego grania.
– Ze Staszkiem gramy już 28 lat. Zaczęło się od zespołu bluesowego Konik Polny, później było jeszcze kilkanaście innych projektów. To muzyk, który myśli kompozycją i aranżacją, inspiruje się m.in. Billem Frisellem. Z Pawłem Makielem spotkaliśmy się wcześniej w big bandzie Jass Brass Consort — to krótsza, ale bardzo znacząca muzyczna znajomość – mówił, witając publiczność, Bartłomiej Bykowski.
Podczas koncertu zabrzmiały zarówno mniej znane standardy, jak i autorskie kompozycje. To muzyka, która nie szuka łatwych dróg ani radiowych schematów. Jest wymagająca, czasem nieoczywista, ale dzięki temu żywa i prawdziwa. Improwizacja nie była dodatkiem — była sednem wieczoru.
Piąta odsłona jam session potwierdziła, że cykl na stałe wpisał się w kulturalny rytm miasta. Otwarta formuła, możliwość wspólnego muzykowania i atmosfera bunkra sprawiają, że to jedno z tych wydarzeń, na które się wraca. Godne i naturalne zwieńczenie jazzowego roku w Jasielski Dom Kultury.










