Polska produkcja żywności. Dlaczego rolnictwo traci konkurencyjność?

Polska produkcja żywności przez lata uchodziła za jedną z najmocniejszych gałęzi krajowej gospodarki. W drobiu jesteśmy światową potęgą, a na europejskim rynku należymy do graczy, którzy rozdają karty. Mimo to – jak podkreśla Józef Wiśniewski, założyciel i prezes Wipasz – fundamenty rolnictwa zaczynają się kruszyć, a bez szybkich decyzji rządu przewaga konkurencyjna może się wyraźnie skurczyć.

Silni w eksporcie, słabsi u podstaw

Wipasz to dziś jedna z największych firm produkujących pasze i mięso drobiowe w Polsce. Rocznie – ponad milion ton pasz i znaczący udział w krajowym rynku mięsa. A to tylko część obrazu całej branży.

Polska pozostaje trzecim największym eksporterem drobiu na świecie, a w samej Unii Europejskiej – numerem jeden. Wyprzedzają nas jedynie Brazylia i Stany Zjednoczone. Statystyki mówią zresztą same za siebie: w 2024 roku wyprodukowano w Polsce ponad 3,5 mln ton drobiu, z czego przeszło 2 mln ton trafiło na eksport. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku sprzedaliśmy za granicę już 1,7 mln ton o wartości niemal 5 mld euro. To ponad połowa wartości eksportu całej kategorii mięsnej.

A jednak prezes Wipasz ostrzega, że ta imponująca skala nie powinna usypiać czujności.

Problem zaczyna się na polu, a kończy na cenie

– Polskich producentów osłabiają przede wszystkim koszty wytwarzania surowców – mówi Józef Wiśniewski. – Pracujemy na przestarzałej bazie. Nie udało się zbudować produkcji podstawowej, która byłaby naprawdę konkurencyjna.

Chodzi przede wszystkim o zboża, warzywa, mleko i mięso pochodzące z gospodarstw, które – jak zaznacza przedsiębiorca – są zbyt małe, by efektywnie konkurować z europejskimi. Mała skala produkcji oznacza większe koszty, a te w ostatnich latach idą w górę niemal we wszystkich obszarach, od energii po wynagrodzenia.

Efekt? Polskie przetwórnie, choć jedne z najnowocześniejszych na kontynencie, muszą pracować na droższym surowcu niż ich zagraniczni konkurenci.

Nowoczesny przemysł kontra starzejące się rolnictwo

– To, co wkładamy do naszej produkcji, pochodzi często ze starych, mało efektywnych technologii – podkreśla prezes Wipasz. – Polska branża potrzebuje regulacji i wspólnego stołu, przy którym spotkają się producenci oraz rząd. Tego czasu naprawdę nie ma dużo.

Paradoks jest taki, że właśnie końcowy etap łańcucha – przetwórstwo – jest u nas najmocniejszy. Zakłady mleczarskie, ubojnie, firmy przetwórstwa warzywnego są wyposażone w nowoczesne linie produkcyjne, świetnie znają wymagania konsumentów i globalne trendy. Problem w tym, że nie wygrają z tanim surowcem z Ukrainy czy Ameryki Południowej, jeśli rolnictwo nie nadąży za zmianami.

Szansa w segmencie premium

W klasie ekonomicznej konkurencja będzie rosnąć – szczególnie po otwarciu europejskiego rynku na Mercosur. Dlatego, zdaniem Wiśniewskiego, polskie firmy muszą szukać swojej przewagi gdzie indziej.

– Kierunek jest jeden: żywność premium. Produkty zdrowsze, bardziej naturalne, bez antybiotyków w hodowli i z ograniczoną chemią w uprawach – zaznacza.

To segment, który rośnie w całej Europie. Konsumenci coraz częściej szukają produktów z krótką etykietą i pochodzących z kontrolowanych źródeł. Polska – pod warunkiem modernizacji produkcji podstawowej – może być w tej kategorii naprawdę mocnym graczem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informacje

Zdobądź najświeższe informacje!

Wyślemy najświeższe informacje prosto na Twojego maila