Rzeszów: Z garażu w Racławówce do Los Angeles. Świat chce wozić konsole w skrzyniach Zcase

Rzeszów: Z garażu w Racławówce do Los Angeles. Świat chce wozić konsole w skrzyniach Zcase

Zaczęło się od koncertów KSU i opakowań dla fabryk produkowanych wieczorami w przydomowym garażu. Łukasz Zawada, specjalista jakości w firmie lotniczej, ostatecznie postawił na własny biznes.

Wymyślił wielofunkcyjny mechanizm obrotowy stosowany w skrzyniach transportowych typu „flip case” dla konsolet nagłośnieniowych. Dziś z urządzeniami do realizacji dźwięku lub oświetlenia scenicznego w skrzyniach Zcase podróżują takie zespoły jak Machine Head, Jamiroquai, Kelly Family, a także Orkiestra Reprezentacyjna Sił Powietrznych USA. Produkcja odbywa się w Inkubatorze Technologicznym w Jasionce.

Wystarczyły cztery lata od pierwszej prezentacji skrzyni Zcase z konsoletą nagłośnieniową  na targach ProLight + Sound we Frankfurcie, by logo Zcase stało się rozpoznawalne przez akustyków na całym świecie. Dla branży scenotechnicznej to synonim jakości, solidności i gwarancja, że czuły na transportowe wstrząsy sprzęt elektroniczny bezpiecznie dotrze na miejsce koncertu. I choćby ważył ponad 200 kilogramów, będzie mogła go rozpakować jedna osoba. Markę stworzył Łukasz Zawada – absolwent rzeszowskiego Zespołu Szkół Mechanicznych. Przez dziesięć lat pracował dla firm Doliny Lotniczej – najpierw w Pratt&Whitney Rzeszów, potem w MTU, a w końcu jako specjalista jakości w Safranie. Od ponad dwudziestu lat jest także muzykiem i basistą, przez klika lat koncertował z KSU. Skrzynie zaczął robić jeszcze grając w lokalnych zespołach. Założył jednoosobową firmę i produkował je w przydomowym garażu w Racławówce pod Rzeszowem. – Na początek miałem wiedzę, jaką przekazał mi tato, który był tokarzem, i 500 zł kapitału. 400 zł dołożyła mama, dzięki czemu kupiłem pierwszą piłę do cięcia aluminium – opowiada, podkreślając, że to była praca na drugim etacie, bo pierwszy był w fabryce. Wieczorami, w każdy wolny dzień. 

– Szukałem drugiego źródła dochodu – tłumaczy. – Dopiero po kilku latach stwierdziłem, że zaryzykuję i postawię wszystko na własny biznes. W 2015 roku zająłem się już tylko tym. Zatrudniłem pierwszego pracownika, w 2016 roku drugiego. Dziś załoga Zcase to 13 osób, licząc mnie i moją żonę Magdalenę. Z moimi „lotniczymi” pracodawcami rozstawałem się w zgodzie, dziś jestem ich dostawcą. Zaczynałem od skrzyń na instrumenty i dla przemysłu. Na początku produkowałem głównie wkłady piankowe na narzędzia potrzebne na liniach montażowych dla różnych firm Doliny Lotniczej, a skrzynie na instrumenty były dodatkowym zajęciem. Ale potem rynek się popsuł, rosła konkurencja dla „pianek”, wiele osób kupiło maszyny CNC i mogło robić to samo, co ja. Wtedy postanowiłem postawić na skrzynie, m.in. na sprzęt koncertowy i studyjny.

Najważniejsze jest to, że biznes wyrósł z pasji. Zawsze interesowały mnie techniczne szczegóły związane z organizacją sceny, koncertu. Bezpieczne przetransportowanie i ustawienie systemu nagłaśniającego, olbrzymich konsoli jest sporym wyzwaniem. – Skrzynie budowałem metodą prób i błędów. Nie było podręczników, instrukcji mówiących o takiej technologii. Sam musiałem je zaprojektować i zbudować – opowiada Łukasz Zawada.

Wyszedł produkt tak doskonały, że dziś Zcase produkuje cały wachlarz skrzyń dedykowanych scenotechnice i konsoletom nagłośnieniowych. – Na tym się dziś koncentrujemy, ale możemy zrobić każdą skrzynię – i na szminkę, i na silnik odrzutowy. Produkujemy pod przemysł, przyjmując różne zamówienia. To mogą być proste, jednorazowe opakowania, służące do transportu produktów lotniczych z Rzeszowa do Kanady, ale też specjalne skrzynie, zdolne wytrzymać przeciążenie 7 g, wibroizolowane i używane systematycznie jako opakowanie transportowe do operacji między np. zakładami.       

Wszystkie sam projektuję. Mają być ergonomiczne i zabezpieczać produkt w najlepszy możliwy sposób, zapobiegając jego uszkodzeniom. Stopień zabezpieczeń i rodzaj rozwiązań zależy od tego, czy ma to być opakowanie na, przykładowo, niedrogie czujniki, czy skrzynia na wartą 2 mln zł konsoletę nagłośnieniową, która będzie „podróżować” samolotem  po całym świecie. Doskonale znając specyfikę przygotowań do koncertów, wiedziałem też jakich ułatwień potrzebuje branża scenotechniczna. Wyzwaniem przy organizacji dużych imprez jest m.in. rozstawienie konsolety. Dlatego postanowił wyposażyć skrzynie transportowe w mechanizm, który to ułatwia. W 2017 roku na tragach we Frankfurcie po raz pierwszy zaprezentował mechanizm obrotowy flip case. – I zaraz potem dołożyłem do niego unoszenie  pneumatyczne, ponieważ ktoś ze zwiedzających zapytał mnie, czy to mogłoby się samo wysuwać? – wspomina Łukasz Zawada. – Zainspirowany tym od razu skontaktowałem się z firmą, która robi siłowniki pneumatyczne. Zamówiłem je i zrobiłem trzy takie flip case’y. Powstał mechanizm wielofunkcyjny, składający się z obrotu, uniesienia, wypięcia itp. Mój kolega przygotował o tym filmik i wrzucił na brytyjską stronę dla inżynierów dźwięku. W ciągu trzech tygodni obejrzało go 150 tys. osób. I tak zaczął się boom na nasze flip case’y.

Nowy mechanizm w 2018 roku na targach w Niemczech zrobił furorę. – Aby go zaprezentować pożyczyłem drogą konsoletę od znajomego z Wrocławia – wspomina twórca Zcase. – Drobna dziewczyna, 165 cm wzrostu, bez niczyjej pomocy otwierała 120-kilogramową konsoletę. Dla zwiedzających była to sensacja. A do mnie podeszli Amerykanie i zaprosili na targi NAMM Show w Kalifornii – największe i najbardziej prestiżowe targi muzyczne i scenotechniczne na świecie. Pojechałem. Byłem pierwszym polskim producentem skrzyń typu „flight case”, który się na nich wystawił. Poznałem współwłaściciela firmy ProX, która zainteresowała się naszymi produktami i została naszym dystrybutorem w Stanach Zjednoczonych. Podpisaliśmy kontrakt i w styczniu 2020 roku miałem już kolejne stoisko na dziale audio, obok takich producentów konsolet jak Allen & Heath, DiGiCo. Odzew był bardzo duży. Wiele rozmów, poważne zamówienia. Gdyby nie pandemia, która unieważniła większość koncertów, dziś miałbym 25 pracowników, żeby pokryć zapotrzebowanie na same Stany Zjednoczone. Ale też wyjazd na targi do Stanów ocalił mnie przed covidowym bankructwem. To amerykański przedstawiciel podpowiedział nam, aby produkować stoliki  Dj’skie. Pozwalają nam przetrwać kryzys. Ostatnie zamówienie na trzy kontenery takich stolików zapewnia dwuzmianową pracę na 3-4 miesiące.

Z drugiej strony firma opiera się na zamówieniach europejskich i krajowych. Po udziale w targach we Frankfurcie, w 2018 roku zaczęła dużo sprzedawać także w Europie – do Belgii, Finlandii, Norwegii, Szwecji, Holandii, Niemiec, Francji. Doszła do tego Azja – Singapur, Japonia, Tajwan, Malezja. Także Australia. W tym roku Afryka – skrzynia na konsoletę poleciała do Tanzanii.

Zcase ma swojego ambasadora marki. Jest nim Steve Lagudi, główny akustyk zespołu Machine Head ze Stanów Zjednoczonych. – Wykonaliśmy dla niego skrzynię w 2019 roku, kiedy zespół był w trasie koncertowej po Europie. Dostarczyliśmy ją przed koncertem w Warszawie – mówi Łukasz Zawada i dodaje. – Nasze skrzynie na konsole są drogie, ale też bardziej przyjazne dla użytkownika. Projektując je, uważnie słuchałem uwag inżynierów dźwięku. Oni mówili, co warto zmienić, poprawić. Zebrałem uwagi ludzi z całego świata i stworzyłem produkt, w którym można dodać dowolny element – półkę, uchwyt itp. – potrzebny akustykowi.

Skrzynie Zcase są w Operze w Wiedniu, jeździ z nimi zespół Jamiroquai, Kelly Family, a także Orkiestra Reprezentacyjna Sił Powietrznych USA. Większość flip case’ów należy do firm, które nagłaśniają różne koncerty. Na zamówienie klienta z Holandii, który specjalizuje się w wynajmie analogowych zabytkowych, Łukasz Zawada stworzył także kilka skrzyń na konsolety mikserskie z lat 70. XX wieku – m.in. firmy Midas. To legendarna marka, która współpracowała z takimi zespołami jak Pink Floyd i Supertramp. W Polsce konsolety użyto niedawno do nagłośnienia koncertu Andrei Bocelli’ego w Poznaniu. Taki analogowy „krążownik” – jak mawiają akustycy – waży ćwierć tony. – Ze zwykłej skrzyni musiało go wyciągać kilku mężczyzn. Udało mi się opracować system, który pozwala to zrobić jednej osobie. Tylko dwóch trzeba do pakowania – uśmiecha się twórca flip case’ów. – Kiedy tę skrzynię zobaczyła firma Midas, opublikowała zdjęcie na swoim facebookowym profilu. Doceniono pomysł i jakość. Marka Zcase spod Rzeszowa cieszy się dziś szacunkiem i zaufaniem. Kiedy na rynek miała wejść nowa konsoleta firmy Behringer czy Midas, dokumentację dostawałem na długo przed premierą, żeby przygotować odpowiednią skrzynię. Nie tylko oni nam ufają. W 2020 roku dwie nowe konsolety wypuściła Yamaha. Miały być prezentowane na targach we Frankfurcie. Przedstawiciel europejski zwrócił się do mnie o zrobienie kompletu skrzyń na pierwsze prototypy wykorzystywane do prezentacji. Wykonaliśmy je i jeżdżą teraz po całej Europie. Europejski oddział Yamaha Pro Audio  wybrali nas po doświadczeniach z producentem niemieckim. Niuanse techniczne powodują bowiem, że nasze skrzynie są lepsze. Wyróżnia je wytrzymałość konstrukcji, funkcjonalne rozwiązania, estetyka, design oraz stosowana jedynie przez nas wibroizolacja, która w transporcie tłumi drgania drogowe i dla elektroniki ma fundamentalne znaczenie. Dlatego zamawia u nas teraz i Yamaha, i Midas, i DiGiCo. Zcase posiada cztery wzory przemysłowe zarejestrowane w Unii Europejskiej i zastrzeżone logo. W toku jest procedura patentowa w Stanach Zjednoczonych na mechanizm obrotowy flip case. Firma szuka także środków finansowych, które pomogłyby jej uzyskać patenty w kilku europejskich krajach. Innowacyjność produktu sprawiła, że Rada Programowa Podkarpackiego Parku Naukowo-Technologicznym przyjęła Zcase do grona „aeropolisowych” firm. Od stycznia Zcase produkuje skrzynie w Inkubatorze Technologicznym w Jasionce, gdzie wynajmuje dużą 750-merową halę i biuro. – W pierwszym roku mamy 50 proc. zniżki na najem, w kolejnych latach ona stopniowo jest mniejsza, dopiero w piątym roku będziemy płacić pełną stawkę. Dla nas to duża pomoc. A zalet prowadzenia tu produkcji jest znacznie więcej. Stworzono bezpieczną i wygodną dla firm infrastrukturę. Teren jest ogrodzony, monitorowany, pilnowany przez ochronę, a obsługa sprzątając dba o czystość zaplecza socjalnego. Jest wygodny dojazd dla ciężarówek – wymienia Łukasz Zawada i przyznaje, że marzy o własnej fabryce. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji po pandemii.

– Naszymi największymi klientami jest branża scenotechniczna, która w czasach Covid praktycznie zamarła – mówi twórca Zcase. – Mimo to nie zwolniliśmy jednak nikogo. Wyszkolony pracownik to kapitał firmy. Starałem się więc za wszelką cenę ludzi utrzymać. To zespół, który wykonuje swoją pracę na najwyższym poziomie, dbając o wiele detali, które mają ogromne znaczenie przy produktach typu premium. Pracownicy z produkcji wiedzą, jak ważna jest jakość. Zabieram ich z sobą na tragi do Frankfurtu, Stanów Zjednoczonych, aby sami mogli się przekonać, jak klienci odbierają ich pracę i wysiłek. Na targach bardzo często z ust zwiedzających padają słowa, że te skrzynie są tworzone z pasją i bardzo dobrze zaprojektowane. To daje energię i siłę, aby trwać w tym biznesie pomimo wielu trudności, jakie powoduje obecna rzeczywistość. Rekompensuje to mi w jakiś sposób długie godziny spędzane w pracy na projektowaniu, rozmowach z klientami z całego świata. Wiem też, że bez wsparcia i cierpliwości mojej rodziny ten sukces na pewno by się nie wydarzył – podsumowuje właściciel firmy Zcase. 

Podziel się tym artykułem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Print this page
Print
Email this to someone
email