Smart city w Polsce jeszcze nie oznacza światowej czołówki rankingów, ale widać wyraźnie, że wiele samorządów przestało traktować technologię jak gadżet. Cyfryzacja wchodzi do codziennych usług: od transportu, przez otwarte dane, po monitoring środowiska. Dla mieszkańców to zwykle krótsza droga do załatwienia sprawy, dla miast – oszczędności i lepsze zarządzanie, a dla inwestorów – bardziej przewidywalne, nowoczesne otoczenie.
Polska cyfryzuje usługi szybciej, niż się wydaje
O cyfrowych narzędziach w administracji mówi się dużo, bo i jest o czym. BLIK, e-recepty, e-skierowania, elektroniczne zwolnienia czy aplikacja mObywatel stały się w Polsce powszechne, a w wielu krajach nadal są raczej wyjątkiem niż standardem. Ten poziom „oswojenia” cyfrowych usług przekłada się też na miasta.
Jak podkreśla Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, kierunek smart city „jest już w DNA” regionu. W praktyce oznacza to m.in. rozwijanie aplikacji transportowych, cyfrowych usług publicznych i – co szczególnie ważne – otwieranie danych, żeby na ich podstawie mogły powstawać również rozwiązania komercyjne.
Rynek smart city rośnie, a miasta szukają przewagi
Globalnie rynek rozwiązań smart city rośnie bardzo szybko. Napędza go urbanizacja, ale też zwykła ekonomia: miasta chcą wydawać mniej na energię i utrzymanie, a jednocześnie lepiej planować rozwój. Wśród najczęściej wdrażanych rozwiązań pojawiają się:
- energooszczędne oświetlenie i inteligentne sieci energetyczne,
- odnawialne źródła energii i „zielone” budownictwo,
- elektromobilność,
- inteligentny transport (np. adaptacyjna sygnalizacja, rozkłady w czasie rzeczywistym, platformy multimodalne),
- bezpieczeństwo i cyberbezpieczeństwo (monitoring, systemy reagowania, ochrona infrastruktury).
W polskich realiach widać jeszcze jedną rzecz: smart city coraz częściej dotyczy nie tylko metropolii. Z raportów branżowych wynika, że nawet mniejsze ośrodki wdrażają narzędzia z obszaru mobilności, zarządzania zasobami i cyfryzacji usług.
GZM jako przykład: jeden bilet, wiele środków transportu
Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM) to 41 miast i gmin, więc skala wyzwania jest tu duża. W strategii rozwoju na lata 2022–2027 (z perspektywą do 2035 r.) mocno wybrzmiewa priorytet związany z transportem publicznym i zarządzaniem ruchem – także w wersji „smart”.
Jednym z czytelnych przykładów jest integracja transportu publicznego. W sieci GZM na jednym bilecie kupionym w aplikacji można korzystać z autobusów, trolejbusów, tramwajów, pociągów regionalnych i Metroroweru. Wdrożono też rozwiązanie Start/Stop: pasażer „odbija się” kartą przy wejściu i wyjściu z pojazdu, a system na koniec dnia wylicza opłatę. Bez klikania w ekran, bez szukania taryfy – prościej się nie da.
Otwarte dane: mniej barier, więcej decyzji „na faktach”
W rozmowach o smart city często pada hasło „otwarte dane” i nie jest to przypadek. GZM zwraca uwagę, że przy tak zróżnicowanym obszarze trudno podsumować wszystkie wydatki miast jednym budżetem. Metropolia pełni więc rolę koordynatora: zbiera dane, porządkuje je, udostępnia i pokazuje, co realnie dzieje się w systemach.
W ramach platformy otwartych danych GZM udostępniane są zbiory wytwarzane przez samą metropolię, Zarząd Transportu Metropolitalnego oraz 28 gmin członkowskich. Mowa o około 300 zbiorach danych, obejmujących m.in. informacje z obszaru budownictwa czy ewidencji dróg publicznych. Dla mieszkańców to większa przejrzystość, a dla inwestorów – wygodniejszy dostęp do informacji bez „pielgrzymek” do urzędów.
Drony i podczerwień: smart city w terenie, nie na slajdach
Technologia potrafi być bardzo przyziemna. W 2025 roku GZM prowadziła pilotaż wykorzystujący drony i podczerwień do mapowania miejsc o dużym zanieczyszczeniu. W czerwcu wykonano loty testowe nad Gliwicami, Pilchowicami i Sośnicowicami. Cel był konkretny: sprawdzić, jak takie narzędzia mogą pomóc w monitoringu środowiska, wykrywaniu nielegalnych wysypisk, analizie jakości cieków wodnych czy inspekcji trudno dostępnych terenów.
To pokazuje, że smart city nie musi zaczynać się od kosztownych, widowiskowych projektów. Czasem chodzi o lepszą kontrolę tego, co miasto i tak musi robić – tylko szybciej i dokładniej.
32 mln zł na „Cyfryzację GZM”: transport, dostępność i cyberbezpieczeństwo
W listopadzie 2025 roku GZM poinformowała o dofinansowaniu przekraczającym 32 mln zł na projekt „Cyfryzacja GZM”, wybrany w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027. W planach są m.in.:
- doposażenie autobusów w nowoczesne komputery pokładowe, kasowniki i systemy zliczania pasażerów,
- terminale sprzedażowe umożliwiające płatność kartą i urządzenia dla kontrolerów,
- aplikacja mobilna dla osób z niepełnosprawnościami,
- rozwiązania zwiększające poziom cyberbezpieczeństwa,
- usprawnienie jakości danych na portalu InfoGZM,
- uruchomienie geoportalu GZM.
To zestaw działań, które z perspektywy mieszkańca są „niewidzialne” do momentu, gdy zaczynają po prostu działać: szybciej, stabilniej, czytelniej.
Smart city a finanse: potrzeby są większe niż możliwości
Samorządy dobrze wiedzą, że technologia kosztuje – i nie chodzi wyłącznie o wdrożenie, ale o utrzymanie, serwis, aktualizacje oraz bezpieczeństwo danych. Budżety miast są różne: większe wydają więcej na inteligentne systemy transportowe, metropolia inwestuje m.in. w system płatności w komunikacji. Karolczak zwraca też uwagę, że ostatnie lata – z COVID-19 na czele – mocno rozchwiały miejskie finanse, a choć sytuacja częściowo się poprawiła, do poziomów sprzed pandemii często wciąż daleko.
Mimo tego wdrożenia idą dalej, bo w dłuższej perspektywie potrafią ograniczać koszty bieżącego zarządzania. Tu nie ma magii: mniej ręcznej pracy, mniej błędów, szybsze decyzje.
Sztuczna inteligencja: kolejny krok, ale już dzieje się teraz
Coraz częściej obok smart city pojawia się temat AI. W toku prac nad aktualizacją „Polityki rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce do 2030 roku” Ministerstwo Cyfryzacji wskazało GZM jako jeden z wiodących krajowych ośrodków rozwoju AI. To może oznaczać nowe projekty badawcze, większe inwestycje i mocniejszą współpracę międzynarodową.
Władze metropolii podkreślają, że region buduje zaplecze naukowe i przemysłowe: uczelnie, instytuty badawcze oraz rozwijające się firmy technologiczne. W praktyce prace koncentrują się m.in. na uczeniu maszynowym, analizie danych, cyberbezpieczeństwie czy systemach wspierających zdrowie publiczne.
Co z tego ma mieszkaniec i dlaczego to ważne dla miast
Smart city ma sens wtedy, gdy odpowiada na realne problemy: zanieczyszczenie, korki, chaos przestrzenny, starzenie się społeczeństwa, odpływ mieszkańców z centrów. Z perspektywy strategii GZM rozwiązania smart i działania rewitalizacyjne mogą ograniczać ten odpływ – szczególnie w śródmieściach – bo poprawiają komfort życia i dostęp do usług.
I może właśnie o to w tym chodzi: nie o to, żeby miasto było „najbardziej smart w rankingu”, tylko żeby codzienność była po prostu mniej uciążliwa.

