Ubezpieczenia rolnicze a ekstremalne zjawiska pogodowe. Rolnicy coraz częściej szukają pełniejszej ochrony

Ekstremalne zjawiska pogodowe stają się dziś jednym z największych wyzwań, z jakimi mierzy się polskie rolnictwo. Ubezpieczenia rolnicze, choć obowiązkowe w podstawowym zakresie, coraz częściej okazują się niewystarczające. Gwałtowne wichury, ulewy i przymrozki powodują straty liczone nie w tysiącach, ale w milionach złotych. Wielu gospodarzy, mimo rosnącego ryzyka, ogranicza się jednak do minimalnej ochrony przewidzianej w przepisach.

Specjaliści nie mają wątpliwości: skala szkód wymusza nowe podejście do zarządzania ryzykiem. Coraz większą rolę odgrywają polisy dobrowolne – zarówno te chroniące majątek i infrastrukturę, jak i ubezpieczenia upraw oraz zwierząt. Na znaczeniu zyskują przede wszystkim produkty w formule „all risk”, które działają szerzej niż tradycyjne pakiety.

Rafał Czerski, regionalny dyrektor sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w Lubelskiem, zwraca uwagę, że huragany i silne wiatry pojawiają się dziś częściej niż jeszcze dekadę temu.

– W drugiej połowie lata i jesienią te zjawiska potrafią siać spustoszenie równocześnie w budynkach i w polu. Uszkodzenia dachów, fotowoltaiki, sprzętu czy zniszczone uprawy to już norma, a szkody potrafią obejmować całe regiony, nie tylko jedną miejscowość – mówi.

Dane europejskich instytucji klimatycznych jednoznacznie pokazują, że sytuacja staje się coraz poważniejsza. Rok 2024 był najcieplejszym w historii Europy, a choć w Polsce średnia suma opadów nie odbiegała od normy, lokalne nawałnice niszczyły plony w wielu województwach. Problem polega na tym, że coraz więcej zjawisk ma charakter punktowy i nie mieści się w sztywnej definicji huraganu, co utrudnia wypłatę odszkodowania.

W standardowych polisach, aby zdarzenie uznano za huragan, wiatr musi przekroczyć 24 m/s. Gdy prędkość jest niższa – choć wciąż stanowi realne zagrożenie – szkody mogą zostać zlikwidowane wyłącznie w ramach rozszerzonego wariantu ochrony. Część gospodarzy dowiaduje się o tym dopiero po wystąpieniu szkody. Problemem okazuje się też nieuwzględnianie w polisie elementów takich jak silosy, altany, instalacje OZE, suszarnie czy pompy ciepła.

Obowiązkowe ubezpieczenia OC oraz ochrona budynków powyżej 20 m² to tylko fundament bezpieczeństwa. Rolnicy, którzy korzystają z dopłat bezpośrednich, muszą również ubezpieczyć minimum połowę powierzchni upraw przynajmniej od jednego ryzyka. Jednak, jak wskazują eksperci, realna ochrona wymaga znacznie szerszego podejścia.

– Dzisiejsze ryzyka pogodowe są zbyt różnorodne, żeby polegać wyłącznie na zakresie obowiązkowym. Gospodarstwo to nie tylko budynki i ziemia – to także maszyny, infrastruktura techniczna, energie odnawialne i produkcja. Tego wszystkiego obowiązkowa polisa nie zabezpieczy – mówi Czerski.

Marek Szczepanik, członek zarządu AGRO Ubezpieczeń, dodaje, że rozszerzone pakiety chronią rolników również w sytuacjach, które nie mieszczą się w katalogu zdarzeń nazwanych.

– W wariancie dodatkowym mamy praktycznie pełną ochronę przed różnymi losowymi zdarzeniami. To działa po prostu lepiej – podkreśla.

Dane MRiRW potwierdzają, że zainteresowanie polisami rośnie. W 2024 roku zawarto ponad 209 tys. umów ubezpieczenia upraw, obejmujących łącznie 3,8 mln hektarów. W pierwszej połowie 2025 roku liczba nowych polis przekroczyła już 144 tysiące. Resort rolnictwa przeznaczył na dopłaty do ubezpieczeń 920 mln zł.

Jednym z częstych błędów jest zaniżona wycena majątku. Rolnicy, chcąc obniżyć składkę, deklarują niższą wartość budynków czy maszyn, a kiedy dochodzi do szkody – odszkodowanie okazuje się niewystarczające, by pokryć realne koszty odbudowy.

– Różnica między faktyczną wartością majątku a sumą ubezpieczenia może w przypadku szkody całkowitej oznaczać ogromne problemy finansowe. Aktualizacja wyceny jest tu kluczowa – podkreśla Szczepanik.

Monika Duzdowska z Poczta Polska Finanse zaznacza, że dobrze dobrana polisa powinna być dopasowana do specyfiki gospodarstwa – jego lokalizacji, kierunku produkcji i rodzajów ryzyk. Gospodarstwo na terenach zalewowych będzie potrzebowało zupełnie innej ochrony niż te położone przy lasach czy na obszarach górzystych.

Koszty ubezpieczenia są bardzo zróżnicowane – od kilkuset złotych po kilka tysięcy rocznie – ale, jak podkreśla ekspertka, wysokość składki nie powinna być głównym kryterium. – Straty po gwałtownych zjawiskach mogą doprowadzić do utraty płynności finansowej, a nawet upadku gospodarstwa. Ubezpieczenie ma temu zapobiec – dodaje.

Coraz większą popularność zyskują również pakiety assistance – obejmujące np. holowanie maszyn, pomoc techniczną czy wsparcie IT. W sektorze, w którym ryzyko wypadków jest wysokie, standardem staje się także ubezpieczenie NNW.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informacje

Zdobądź najświeższe informacje!

Wyślemy najświeższe informacje prosto na Twojego maila