W Polsce marnują się miliony ton żywności. Największy problem zaczyna się w domach

W Polsce każdego roku marnują się miliony ton żywności. Choć w debacie publicznej często wskazuje się na sklepy, restauracje, transport czy produkcję, największy problem zaczyna się w gospodarstwach domowych. To one odpowiadają za około 60 proc. wyrzucanego jedzenia.

Z danych Banków Żywności wynika, że w 2025 roku 63 proc. respondentów przyznało, że przynajmniej od czasu do czasu wyrzuca żywność. To wyraźnie więcej niż rok wcześniej, gdy taką odpowiedź wskazało 45 proc. badanych. Częściej jedzenie marnują osoby młodsze niż starsze.

Najczęstszą przyczyną wyrzucania produktów jest przegapienie terminu przydatności do spożycia. Wskazało na to 56 proc. respondentów. Kolejne powody to robienie zbyt dużych zakupów, zakup produktu złej jakości oraz niewłaściwe przechowywanie żywności.

– Polacy marnują zdecydowanie za dużo żywności. Nasz bank przygotował kalkulator, który jest dostępny na naszej stronie, którym można sprawdzić, policzyć, ile każdy z nas marnuje żywności w skali roku. Myślę, że jest to co najmniej kilkadziesiąt kilogramów – takie wyniki średnio wychodzą osobom, które to liczą u nas – mówi Marzenna Gawriłow z Banków Żywności SOS w Warszawie w rozmowie z agencją Newseria.

Banki Żywności prowadzą działania edukacyjne, które mają pomóc konsumentom lepiej planować zakupy i ograniczać straty. Chodzi między innymi o właściwe przechowywanie produktów, wykorzystywanie resztek i bardziej świadome podejście do codziennego gotowania.

– Staramy się edukować, pokazywać, jak przechowywać żywność w lodówce, jak jej nie marnować, jak wykorzystywać resztki, które nam zostają. Dzięki temu jesteśmy coraz bardziej świadomi, jak optymalnie wykorzystywać produkty, ale też tego, że są w Polsce osoby, które tej żywności potrzebują. To też mobilizuje, żeby jej po prostu nie wyrzucać – dodaje Marzenna Gawriłow.

Problem ma także wymiar społeczny. Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 roku około 5,2 proc. osób w Polsce było zagrożonych skrajnym ubóstwem. Jednocześnie w skali kraju rocznie marnuje się około 4,8 mln ton żywności.

Najczęściej do kosza trafia pieczywo. Wyrzucanie tego produktu deklaruje 55 proc. osób marnujących jedzenie. Na kolejnych miejscach znajdują się owoce, warzywa i wędliny. Problem dotyczy także jogurtów, mięsa i innych produktów wymagających właściwego przechowywania.

Zdaniem ekspertów kluczowe znaczenie ma codzienna organizacja zakupów. Dobrze przygotowana lista, sprawdzenie zawartości lodówki przed wyjściem do sklepu i planowanie posiłków mogą znacząco ograniczyć ilość wyrzucanego jedzenia.

– Brakuje nam przede wszystkim pomysłu na wykorzystanie tego, co kupujemy. Wciąż robimy za duże zakupy – uważa Sylwia Majcher, edukatorka ekologiczna i autorka książek o niemarnowaniu żywności.

Jak podkreśla, ważne są edukacja gospodarstw domowych, szacunek do produktów oraz umiejętne robienie zakupów. Pomóc może również większa kreatywność w kuchni i wykorzystywanie produktów, które pozornie trudno ze sobą połączyć.

– Co sekundę do kosza trafia 150 kg jedzenia. Nie możemy zrzucać winy tylko na sklepy, restauracje, transport albo produkcję, ale zrobić rachunek sumienia, sprawdzić, co u nas najczęściej się marnuje i zacząć zmiany. Polacy mają coraz większą świadomość, ale też nie chcą wierzyć do końca, że to właśnie u nich jest największy problem – mówi Sylwia Majcher.

Handel i gastronomia również odpowiadają za część strat, ale ich udział jest znacznie mniejszy niż w przypadku gospodarstw domowych. Gastronomia odpowiada za 1,17 proc. marnowanej żywności, a handel za 6,96 proc. Produkcja rolnicza i przetwórstwo mają po około 15 proc. udziału.

W ograniczaniu strat w handlu pomaga ustawa przyjęta w 2019 roku. Nakłada ona na określone sklepy i hurtownie obowiązek zawierania umów z organizacjami pozarządowymi dotyczących przekazywania niesprzedanej żywności. Przedsiębiorcy objęci przepisami muszą także prowadzić kampanie informacyjno-edukacyjne, składać roczne sprawozdania i informować o ilości marnowanej lub przekazanej żywności.

Regulacje dotyczą jednostek handlu o powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw., w których przychody ze sprzedaży żywności stanowią co najmniej połowę przychodów ze sprzedaży ogółem.

Według ekspertów same przepisy nie wystarczą, zwłaszcza tam, gdzie problem dotyczy prywatnych domów. Potrzebna jest przede wszystkim edukacja i zmiana codziennych nawyków.

– Ustawa będzie nowelizowana, bo już wiadomo, że nie zadziałała do końca tak, jak powinna. Nie można natomiast zrobić wielkiego programu prawnego, który będzie zaglądał do naszych koszy i nas rozliczał. Tutaj bardziej chodzi o edukację – podkreśla Sylwia Majcher.

Temat ograniczania strat żywności pojawia się również w działaniach instytucji publicznych i europejskich. Ministerstwo Rolnictwa prowadzi kampanie edukacyjne, Parlament Europejski podejmuje temat szacunku do jedzenia podczas warsztatów dla uczniów, a Komisja Europejska pracuje nad rozwiązaniami mającymi zmniejszyć skalę marnowania.

Nowe cele Komisji Europejskiej zakładają ograniczenie marnowania żywności o 10 proc. w przetwórstwie i produkcji oraz o 30 proc. na mieszkańca w handlu detalicznym i konsumpcji, obejmującej restauracje, punkty gastronomiczne oraz gospodarstwa domowe. Punktem odniesienia ma być średnia z lat 2021–2023.

Eksperci wskazują, że najprostsze działania można podjąć od razu. Wystarczy planować posiłki, kupować tylko potrzebne produkty, prawidłowo przechowywać żywność, kontrolować terminy przydatności i wykorzystywać resztki.

Ograniczenie marnowania jedzenia oznacza nie tylko oszczędność pieniędzy, ale także mniejsze obciążenie środowiska i większy szacunek dla pracy osób zaangażowanych w produkcję, transport i sprzedaż żywności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informacje

Zdobądź najświeższe informacje!

Wyślemy najświeższe informacje prosto na Twojego maila