XI JasMaty znów udowodniły, że w Jaśle jazz ma się naprawdę dobrze. Koncert Myrczek & Schmidt Quintet, który odbył się 21 listopada w Jasielskim Domu Kultury, okazał się jednym z tych wydarzeń, po których publiczność wychodzi wolniejszym krokiem – żeby choć na chwilę zatrzymać w sobie to, co usłyszała na scenie.
Artyści sięgnęli po twórczość Wojciecha Młynarskiego i potraktowali ją jak materiał do nowej, świeżej rozmowy z publicznością. Od pierwszych taktów „Bynajmniej” było jasne, że projekt dopracowano z ogromnym wyczuciem. W aranżacjach Krzysztofa Herdzina i Sabiny Meck pojawiło się miejsce na swobodę, dialog, lekkie ryzyko – a to w jazzie zawsze działa. Teksty Młynarskiego nabrały innych barw, jakby ktoś odkurzył je i podsunął współczesnym słuchaczom w muzycznie odświeżonej wersji.
Atmosfera na scenie szybko się rozgrzała. Wojciech Myrczek i Piotr Schmidt nie tylko śpiewali i grali – oni rozmawiali ze sobą, czasem żartowali, czasem zaskakiwali zmianą tempa czy nastroju. Publiczność chłonęła te dialogi jak dobry spektakl. W tle działała mocna sekcja w składzie: Paweł Tomaszewski, Jakub Olejnik i Sebastian Frankiewicz. Brzmieli jak zespół, który od dawna wie, gdzie ma wspólną przestrzeń, a gdzie pozwolić sobie na spontaniczność.
Cały koncert niósł w sobie coś lekko nostalgicznego, ale bez przesady. To było spotkanie z muzyką mądrą, podszytą emocjami, i przede wszystkim – żywą. Ostatnie utwory zakończyły się długą, szczerą owacją. Widzowie dziękowali nie tylko za świetny występ, ale za całą podróż, jaką poprowadził ich projekt „Młynarski. Bynajmniej!”.
Wydarzenie odbyło się w ramach XI Podkarpackiej Jesieni Jazzowej pod patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego. Oficjalnym partnerem motoryzacyjnym koncertu było Auto Podlasie Toyota Jasło.



