Zadłużenie szpitali na Podkarpaciu i brak rozliczeń NFZ za tzw. nadwykonania znów wybrzmiały mocno w Rzeszowie. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w stolicy regionu głos zabrali poseł na Sejm RP Ewa Leniart, wicemarszałek województwa podkarpackiego Karol Ożóg oraz przewodniczący Komisji Zdrowia, radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego Stanisław Kruczek. W centrum rozmowy znalazły się pieniądze, których – jak podkreślano – szpitale wciąż nie widzą, mimo że świadczenia zostały wykonane.
„Szpitale kredytują płatnika publicznego”
Uczestnicy spotkania zaapelowali do Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ oraz do Ministerstwa Zdrowia o pilne uregulowanie należności wobec placówek medycznych. Chodzi zarówno o szpitale powiatowe, wojewódzkie, jak i szpital uniwersytecki – i to niezależnie od tego, czy świadczenia były limitowane, czy nielimitowane.
Jak przekazano, na koniec ubiegłego roku zaległości NFZ wobec samych szpitali powiatowych w regionie miały sięgać ok. 110 mln zł, a łącznie wobec podkarpackich placówek – blisko 250 mln zł. Dla wielu jednostek to nie jest „niewygoda”. To realne ryzyko utraty płynności, cięć i odkładania decyzji, których odkładać się nie da.
Wskazywano też na praktyczny aspekt całej sprawy: szpitale, szczególnie powiatowe, miesiącami czekają na pieniądze za procedury wykonane dla pacjentów. A pacjent – co podkreślono – nie wybiera leczenia „ponad limit” z własnej woli. Trafia tam, gdzie trzeba, bo wymaga tego stan zdrowia. W części placówek nie ma zresztą możliwości odsyłania chorych, w tym także osób kierowanych decyzjami sądów na leczenie psychiatryczne.
Inwestycje idą, rachunki rosną – bez stabilnego finansowania będzie problem
Podczas konferencji zwrócono uwagę, że 13 szpitali podległych samorządowi województwa odpowiada za ponad połowę hospitalizacji w regionie. Jednocześnie trwają duże inwestycje w ochronie zdrowia – o łącznej wartości ok. 1,2 mld zł. Wśród nich wymieniono m.in. budowę Podkarpackiego Centrum Medycyny Dziecięcej w Rzeszowie oraz nowe lądowisko dla śmigłowców przy Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim.
I tu pojawia się prosta zależność: rozwój i modernizacja są możliwe, jeśli finansowanie bieżącej działalności jest przewidywalne. A gdy placówka czeka na rozliczenie miesiącami, planowanie staje się trudne – delikatnie mówiąc.
Odpowiedzialność państwa, nie samorządów
W wypowiedziach wybrzmiał też wątek zasadniczy: zapewnienie równego dostępu do opieki zdrowotnej jest obowiązkiem państwa. Nie powinno to działać tak, że samorządy – albo same szpitale – przejmują na siebie ciężar finansowania świadczeń, które wynikają z potrzeb zdrowotnych mieszkańców i z zawartych umów.
W ocenie uczestników konferencji NFZ powinien terminowo wywiązywać się ze zobowiązań, bo inaczej koszt opóźnień i tak wraca do systemu: w postaci długów, rosnących kosztów obsługi, napięć kadrowych i problemów organizacyjnych. A na końcu tej układanki zawsze jest pacjent.






